|
Rodzina i społeczeństwo -
Spisane z życia
|
|
Strona 1 z 2 Kolejna mała-wielka rewolucja to telewizja. Jest inna. Wolna. Podobno. Pierwsze seriale (pamiętacie "Niewolnicę Izaurę"? Ja pamiętam tylko z nazwy, bo oglądać filmów po dzienniku nie mogłam dopóki nie zaczęłam chodzić do liceum) paraliżowały pół Polski (pół, bo chodzi o cześć żeńską naszego kraju).
Po Izaurze nastał Dallas, Dynastia (i wszyscy myśleli, że w Ameryce tak właśnie się żyje, więc wyjeżdżali), potem - zaczęto atakować młode pokolenia i... nastała era Beverly Hills. Ja osobiście uzależniłam się od tego serialu. Przygody Brandy i Brendona fascynowały mnie nie mniej jak ich sposób życia. Uczniowie do szkoły jeździli własnymi samochodami, mieszkali w willach z basenem, i organizowali takie party, że o rany! To jak bardzo utożsamialiśmy się z bohaterami seriali widać do dziś, bo spotkać można dziewczyny o imieniu Isaura czy Cristel, Samanta (ku pamięci Samanty Fox?) Sandra (ta, co śpiewała w Enigmie?). Nie wiem czy jak ktoś córkę nazywał Alexis to chciał, aby była bogata jak bohaterka słynnego serialu czy aby miała jej charakter (bo jeżeli chodziło o charakter, to tak jakby sobie rodzice sami kopali grób)?
Mniej więcej w tym samym czasie wprowadzono emisje telefilmów rodzinnych - jak Price of Bel air czy Bill Cosby Show. No i wtedy każdy nastolatek zobaczył na własne oczy, że ma rodziców sztywniaków, którzy nie rozumieją problemów młodych pokoleń, nie rozmawiają o seksie i problemach sercowych. Inna kultura. TAM jest fajniej.
Gdy już wiedzieliśmy jak jest TAM, zobaczyć chcieliśmy na własne oczy jak jest u nas. Kiedyś, było to jasne, bo sąsiedzi się znali, razem pili i bawili się na sąsiedzkich imprezach, pożyczali sobie mięso jak rodzina bez zapowiedzi (bo nie było telefonów) wpadła na obiad. Imprezy nie były w żaden sposób zapowiadane. Wyglądało to mniej więcej tak (tłumacze dla wyjaśnienia młodszym pokoleniom), że jak jakiś sąsiad robił imprezę i było głośno, żona wysyłała męża żeby poprosił sąsiada o trochę spokoju, więc szedł a sąsiad - na przeprosiny stawiał mu kieliszek i tak w ciągu kilku godzin cała klatka siedziała w jednym mieszkaniu. Mężczyźni w jednym pokoju, kobiety w drugim - narzekając na mężów albo śmiejąc się z nich, a dzieci szły szukać rodziców (łatwo było znaleźć - szło się tam gdzie było głośno) i znajdowały siebie nawzajem i też imprezo wały najczęściej popijając oranżadę. Było fajnie.
Dzisiaj mięsa od sąsiadów się już nie pożycza, bo babcia wysyła e mail, że przyjedzie na herbatkę, a nawet jakby została na kolację, sklepy są otwarte 24/24, nie ma kolejek za mięsem czy za papierem toaletowym, więc rola sąsiada została zminimalizowana. I tak, by zobaczyć jak żyją inni, nie puka się do drzwi obok (nie wypada) tylko włącza się program z ostatnim medialnym wynalazkiem: reallity show.
|
Make two storks like, attain certain ...
Although there are 15 years just goin...
The district of tallest temperature i...
Is it in the perihelion and the aphel...
Build too Xuan to return original boa...